# 77
Moja osobista matka jest straszną maniaczką internetu i jako ostatni domownik przestała przesiadywać na czatach dopiero niedawno. To jednak wcale nie przeszkadza jej w utrzymywaniu kontaktów z jakimiś dwudziestoparolatkami ze stolicy, z którymi kiedyś gdzieś dwa lata temu "klikała" sobie na czaterii. Na szczęście to jej przeszło, za to teraz traci mnóstwo pieniędzy na smsy do swoich wirtualnych znajomych (mój boże, mam nadzieję, że to naprawdę są faceci a nie jacyś internetowi zboczeńcy, bo mi się matka załamie) i obecnie jest uzależniona od komórki, a w zasadzie od trzech. Przekłada je z miejsca na miejsce, niesie ze sobą z kuchni do pokoju i z powrotem... I jak słyszę, że dostaje smsa, to już wiem, że mogę przestać do niej mówić, bo ona się wyłącza jak robocik, łapie komórkę i klepie te smsy, bo przecież muszę odpowiedzieć, no. Nie dotarłoby do niej nic, nawet jakbym jej właśnie powiedziała, że jestem w ciąży.
Po tym, jak porzuciła czaty, zaczęła namiętnie czytać różne fora dotyczące zdrowia i tematów pokrewnych. I od tamtej chwili każda z nią rozmowa kończy się zdaniem, że przeczytała to w internecie i koniec kropka, i tak jest, bo tam było tak napisane. Nie można tak często jeść czegośtam, bo wtedy dzieje się to i to i tamto i wypadną ci włosy, w internecie przeczytałam dzisiaj. Albo - a tak w ogóle to mleka się nie powinno pić, bo cośtam cośtam, przeczytałam dzisiaj w internecie.
W końcu nastąpił kluczowy moment - matka weszła w fazę eksperymentów. Dobrze, że nie miała netu w wieku 16 lat, bo jeszcze wyprodukowałaby LSD domowymi metodami, tymczasem jej nowe hobby to robienie kremów. Np. - wraca z pracy i z torby wyciąga trzy kilo papieru A4, a na nim wydrukowany artykuł o tym, że olej pichtowy z sosny syberyjskiej działa na cerę rewelacyjnie, po prostu loreal wymięka. Więc moja mama - aka Irena Eris - na bazie kremu nivea miesza różne różniste składniki, wcześniej oczywiście mi się chwali - popatrz jaki nowy olejek mam z apteki, przed chwilą kupiłam, przeczytałam dzisiaj w internecie, że on... i otrzymujemy nowy sok z gumijagód, który działa przeciwzmarszczkowo.
Złożyłam nawet dzisiaj zamówienie. Mówię - Irena, zrób mi taki dla cery młodej, nawilżający na dzień. Powiedziała, że zrobi.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz